Amurowe rozpoczęcie sezonu u Marcina Marciniaka.

Na pewno większość z was ma za sobą początek nowego sezonu na który długo czekaliśmy. Marcin Marciniak nasz klubowicz nadesłał do nas mega interesującą relację ze swojego rozpoczęcia sezonu. Nie każda zasiadka karpiowa musi się składać z kilku lub kilkunastu dni spędzonych nad wodą . Marcin spędził kilka dni po kilka godzin nad łowiskiem co jak widać przyniosło zamierzony efekt. Konsekwencja i analiza plus odpowiednie dobranie zanęty oraz przynęty daje zamierzony efekt, Marcin łowi piękne amurki. Brawo dla Ciebie a was zapraszam do recenzji oraz galerii zdjęć …

…    Początek sezonu, czas odkurzyć wędziska… Na pierwszą jedno-dobową zasiadkę w sezonie wybrałem „Łowisko Specjalne w Krzekotowie”. Łowisko to znajduje się w powiecie mogileńskim, w województwie kujawsko – pomorskim, pomiędzy Pakością a Mogilnem. Łowisko otoczone jest łąkami i polami z dala od miejskiego zgiełku, co daje wędkarzom możliwość odpoczynku i obcowania z naturą. Jest to akwen o powierzchni ponad 4 ha o średniej głębokości 2,5 m. Dno jest czyste, miejscami lekko zamulone i pozbawione jakichkolwiek zaczepów. Kształt łowiska jest nieregularny, co daje rybom możliwość wielu kryjówek oraz spokojnych zatok, gdzie lubią się wygrzewać. Wiosenna pogoda sprzyjała połowom pierwsze promienie słońca zwiastowały nadejście pierwszego brania. Przyjazd nad wodę wczesnym porankiem, na wodzie spokój, nie widać jeszcze żadnych oznak żerowania. Pospieszne rozkładanie sprzętu, sprawdzenie czy wszystko działa po przerwie zimowej i już na wstępie porażka, łódka zanętowa odmówiła posłuszeństwa. Szybki telefon do „Wiesia” (Paweł Piwowar), który uratował całą sytuację – dzięki wielkie za pomoc! Po uporaniu się z awarią sprzętową i ustawieniu sprzętu trzeba było podjąć decyzję co założyć na włos kręconych w przerwie zimowych zestawów końcowych. Decyzja padła na delikatne zestawy a na ich włos powędrowała: „Zimna Woda”, „N-Butyric”, „Truskawka Krem” + PVA z nowością wśród produktów „WARMUZ BAITS” miksem ziaren, które jak się później okaże działają cuda! Kulki delikatnie dopalone. Zestawy wywiezione w odległości około 10-15 metrów od przeciwległego brzegu na głębokość około 1,5 m. Temperatura wody na jej powierzchni około 8,5 °C. Łowiny na odległości około 100 metrów. Oczekiwanie na pierwsze branie w sezonie, oczekiwanie pełne napięcia ale skutku żadnego. Gdzie był błąd?! Frustracja…Znana mi woda, która jest kapryśna po raz kolejny mnie przechytrzyła. Powrót do domu bez brania, bez ryby. Dwa dni spędzone w pracy, ale myślami gdzie by tu pojechać nad wodę na krótką zasiadkę. Wybór padł na akwen, który jest w niedalekiej odległości od mojego miejsca zamieszkania. Akwen o wielkości około 3,5 ha gdzie rybostan jest wysoce zróżnicowany. Pobudka o piątej rano sprzęt przygotowany dzień wcześniej, szybki wjazd nad wodę, rekonesans, wiatr prosto w twarz, temperatura niezbyt przyjemna, przelotne opady. Dno w akwenie muliste i piaszczyste, głębokość wody do 2,5 metra, jest i sporo zaczepów. Na zestawy powędrowały tym razem kukurydza o nucie „N-Butyric” lekko dipowana wraz z miksem ziaren. Wywózka pod trzcinowisko gdzie woda nie była wzburzona i zmącona przez wiatr na odległość około 50 metrów od brzegu gdzie rozstawiłem sprzęt. Oczekiwanie na pierwsze branie… Zakładam, że nad wodą spędzę około pięciu godzin z uwagi na obowiązki służbowe, nagle swinger w dół pierwsze branie w sezonie. Branie dynamiczne na kiju czuć opór, kilkuminutowy hol i jest! Amur! Rewelacja! Ryba bezpiecznie ląduje w podbieraku a następnie na macie. Jest sukces! Miks ziaren „WB” wraz z kukurydzą zdziałał cuda! Azjata zapięty pewnie w górną wargę. Po opatrzeniu rybka wróciła do swojego środowiska. Zadowolony następnego dnia postanowiłem powtórzyć tę samą metodę oraz to samo miejsce położenia zestawów. Długo na efekty nie musiałem czekać bo już po około godzinie pierwszy opad swingera i jest drugi w sezonie amur. Znakomite otwarcie sezonu, ale nie zdążyłem dobrze skręcić PVA jest kolejne branie… tym razem spinka. Po kilku chwilach dwa nowe zestawy położone w okolicy poprzedniego miejsca nęcenia, taktyka bez zmian. Jest dobrze ale może być jeszcze lepiej i było bo po upływie kilki następnych kwadransów jest branie i na końcu Azjata! Kolejny Amur zapięty w górną wargę, zestawy końcowe sprawdzają się! Fotki z rybą i jej uwolnienie. Radość z udanego holu zabrało spojrzenie na zegarek, które oznajmiało że czas wracać z raju na ziemię-czas do pracy. Składam tyczki została ostatnia a na niej branie! Jest fantastycznie bo po kilku chwilach na macie ląduje kolejny już trzeci amator kukurydzy „N-Butyric” oraz ziaren Amur. Pospieszne robienie zdjęć i czas powrotu. Ale dnia następnego jest kolejne wolne przedpołudnie, trzeci dzień nad wodą. Pogoda raczej nie zachęcająca do zasiadki, wiatr, deszcz i tak na zmianę. Taktyka na dzisiejszą zasiadkę dwa zestawy w podobnej odległości wywiezione jak w dniach poprzednich ale jedna tyczka wędruje na środek akwenu. Ta sama przynęta, która dała sukces została podtrzymana. Kilka godzin spędzone na łonie natury, która w dniu zasiadki nie była zbyt łaskawa dały mi kolejne branie. Branie z innej miejscówki niż poprzednie z środka wody. Dynamika brania poparta wyskokiem ryby nad tafle wody i już wtedy wiedziałem z kim się zmierzę. Azjata po kilku chwilach jest u mnie na macie. Ale otwarcie sezonu! Wow! Cierpliwość i zmiana taktyki po pierwszej nie udanej zasiadce dało rewelacyjne efekty!