Majówka nad Jeziorem Wygonin klubowicza Angelo.

Relacji z majowych wypraw ciąg dalszy. Tym razem piękna duża woda, mekka karpiowa jezioro Wygonin.  Nasz klubowicz Angelo wybrał się z swoją połówką nad to piękne jezioro spróbować  swoich sił.  Przeprawa zorganizowana biwak rozbity miejsca wysondowane zestawy w wodzie. Wszystko zrobione jak należy a jednak nasza piękna pasja karpiarstwo uczy pokory i cierpliwości. Wyprawa choć piękna zakończona bez karpia na macie. Bywa i tak ale i tak jest to piękne. Zapraszam do relacji Angelo z zasiadki Majowej z jeziora Wygonin.

Przyszedł czas na długo wyczekiwany weekend majowy. Na moim celowniku było Jezioro Wygonin, już w styczniu ogarnięta rezerwacja i pozostało czekać. Im bliżej majówki tym częściej sprawdzałem pogodę, czy tego roku też nas zaskoczy jak rok temu gdzie w nocy było po -2st*. Wypad zaplanowany na 5 dni. Poniedziałek godzina 6 jesteśmy z dziewczyną nad wodą. Szybkie przepakowanie gratów na ponton i wio na drugą stronę ! Na miejscu rozkładanie obozowiska i reszty gratów. Ok godziny 12.30 sonduje miejscówki i kładę markery  na       10/4 /2m. Na włos poleciał Butyric  z ananasem, truskawka krem i sam ananas. Wędki do wody i czas oczekiwania na pierwszego wygońskiego  kabanka. Niestety po pierwszej dobie bez pika – w ogóle nie widać ruchu ryb w mojej okolicy mimo tego, że sąsiad ok 300m dalej po 30min na Wygoninie wyjmuję 20+ i kolejno doławiał piękne karpie, ale cóż. Po drugiej dobie zmiana miejscówki z 10m na 2m i wieczorkiem pierwsze branie, podbiegłem do wędki ale niestety za późno… Sytuacja powtórzyła się czwartej doby i znów puste branie… Zasiadka dobiegła końca i tym samym można powiedzieć, że natura wygrała z człowiekiem. Jeśli chodzi o Wygonin piękna woda w której się zakochałem i na pewno wrócę tam spróbować swoich sił po raz kolejny! Pozdrawiam