Angelo na Czeskim Adosov.

Klubowicz Angelo z przyjacielem na Czeskiej wodzie Adosov. Mega wyjazd nad mega wodę . Częste zmiany pogody spowodowały chimeryczność żerowania ryb  i ich aktywność. Wyjazd mega udany jak stwierdził Angelo ryby dały popalić ale i również odpocząć. Chcecie wiedzieć jakie wrażenia Angela po wizycie na Adosov jaka taktyka i co na włosie ?? Zapraszam na relację poniżej, a jest co czytać  !!! Zapraszam !!!

… Siemaaa !!! W końcu trochę wolnego czasu i mogę napisać relacje z megaaa wyjazdu na czeską wodę Adosov. Wyjazd zaplanowany z kolegą Adamem, już na początku stycznia. I przez cały ten czas staraliśmy się szukać informacji na temat tego zbiornika, niestety na stronach www było mało informacji, więc pomogli w dużej mierze znajomi karpiarze którzy odwiedzili już tą wodę, ale do rzeczy… Wypad był zaplanowany od 9-13.07 . Pakowanie dzień wcześniej i start o 1 w nocy . Na łowisko dojechaliśmy o 5.30. Pierwszy rekonesans i już w głowie miałem, że to jest to co lubię- zatopione drzewa, od groma kołków itp. Wiedziałem, że wyzwaniem będzie wydłubać z tej wody jakąś bestie.
Przyszedł czas na obozowisko z racji, że byliśmy we 2 wszystko poszło sprawnie i wędki w wodzie wylądowały o 9.30. Miejscowi wytypowane były kolejno na – 2.3m, 5.2m i 4.1m. Nęciliśmy kulkami szybko pracującymi Crab i krill + kukurydza+ orzech . U mnie na włos poleciał Warmsecret 16mm plus kuku pływak, truskawka krem 16mm plus pop 10mm i ostatni zestaw kulki krilla kolegi własnej roboty. I tak minęło 4h przy piwku od wywózki i u Adama branie szybka reakcja i na brzegu melduje się amur ok .8kg. Później kolejno po ok 1h rewanż z mojej strony i na brzegu również amur podobnych wymiarów. Kolejno przez pierwsza  dobę doławialiśmy karpie i amury w przedziale 8-10kg oczywiście bez leszcza by się nie obeszło na haku
Drugiej doby zmiana pogody i zupełnie inna reakcja ryb na brania . Przyszło ochłodzenie i brania w dzień zupełnie ucichły, ale za to zaczęło się w nocy . Ok godziny 18 u mnie piękna rolka, wędka w rękę i na ponton i wtedy się zaczęło… to był hol życia, mimo tego, że ryba nie była jakaś wyjątkowo wielka dała niesamowicie popalić woziła mnie po połowie zbiornika w każdą stronę, 3 razy w zaczepach gdzie udało się ją wyciągnąć i w końcu po długiej walce wylądowała w podbieraku- piękny amur 15+, mega silna ryba . Szybka sesja i do wody. Montowanie zestawu i do wody. Ok. 21 u mnie sygnalizator znów wydał ten piękny dźwięk i poleciałem do wędek, zacięcie i hol po paru minutach w podbieraku ląduje piękny pełnołuski karpiszon, którego waga wahała się ok 15kg. I tak do godziny 12 posiedzieliśmy już bez brań i poszliśmy spać nie spodziewając się co będzie za 3h . Godzina 3 w nocy moja centralka wyje jak szalona, wyjazd z namiotu i holuje rybe, aleee… na 2 wędce jest odjazd u Adama i są 2 ryby. Montuje zestawy i kolejny odjazd szybki hol i mamy 3 rybę w worku, ale jeszcze nie koniec ja dalej montuje zestawy a synalki Adama stawiają go na baczność i mamy 4 rybę !!! Cos niesamowitego… Dosłownie kilkanaście minut i są 4 ryby… Rano szybka sesja i zmiana pogody chłodno deszczowo i ponuro. Ryby przestają współpracować już tak jak na początku, ale trafiają się pojedyncze sztuki. Generalnie podsumowując wyjazd może być określony jako „przygoda życia”, bo naprawdę wyjazd bardzo udany, poznaliśmy nowych ciekawych ludzi którzy na karpiach „zjedli zęby”, dostaliśmy dużo porad jeśli chodzi o czeskie wody i zaproszenie na kilka z nich- które na pewno odwiedzimy !
Żal było wracać, ale jak wiecie to co jest dobre szybko się kończy… Poniżej macie sporą fotorelacje . Zapraszam i pozdrawiam wszystkich
P.S. Kolejny wyjazd już na początku sierpnia, gdzie to już bliżej napiszę. A teraz czas na urlop z drugą połówką, ale tym razem bez wędek . Piona !!!