Krystian i Lary nad jeziorem Mściwojów.

Relacja Krystiana i Larego którzy postanowili wybrać się nad jezioro Mściwojów. Wspólnie zaplanowana zasiadka uprzedzona wcześniejszym  nęceniem  i przygotowaniem miejscówki. Chłopaki do nęcenia użyli ziarna z kulkami dopalone liquidem Truskawki, czyli poszło w słodko. Powtórka w środę z nęcenia i w piątek chłopaki zasiadają nad wodą. Aromaty które wylądowały na włosie to Truskawka Krem i nasze śmierdziele Squid i Punkt G. Zapraszamy do recenzji chłopaków …

… Wrześniowa zasiadka na Zbiorniku Zaporowym Mściwojów.
Na tą krótką trzydniową zasiadkę postanowiłem zaprosić kolegę z Klubu Larego. Oczywiście przyjął zaproszenie co mnie ucieszyło. Na nasze wspólne wędkowanie szykowaliśmy się cały tydzień Między czasie Lary przyjechał nad wodę oddaloną o 60km od swojego miejsca zamieszkania żeby wstępnie ustalić szczegóły zasiadki. 66ha woda jest mi dobrze znana bo wędkuje już tam od dawna. Dno jest tam muliste ale można tam też znaleźć piasek i żwir. Po wysądowaniu dna postanowiliśmy ze postawimy swoje zestawy pod drugim brzegiem gdzie znajdują się wystające korzenie i konary drzew. W głowie rodziła się taktyka, na jakie smaki będziemy tym razem łowić. Pewniakiem była co się później okazało truskawka krem na którą zdecydowaliśmy się oboje. Natomiast ja na drugiego kija założyłem squida podpiętego ananasem a Lary postawił na Punkt G przełamanym popkiem ananasowym. Tego samego dnia zaczęliśmy nęcić swoją miejscówkę mieszanką kukurydzy z kulkami, zalaną liquidem  truskawkowym. Po dwóch dniach ( środa ) powtórka z rozrywki i znów nęcimy. W końcu przyszedł piątek dzień w którym siadamy z myślą o wyciągnięciu ładnego kabana. Na miejsce pierwszy przyjeżdżam ja, rozpakowuje graty i szykuje sprzęt. Po godzinie nad wodę przyjeżdża Lary. Mija 18.00 i wywozimy swoje zestawy delikatnie nęcąc pod nie wcześniej przygotowaną mieszanką konopi, pokruszonych kulek i kukurydzy wszystko zalane liquidem. Wieczór mija a na wodzie całkowity spokój. Nawet żadnego pikaaa. Siedzimy z Larym do późnego wieczoru rozmawiając sobie o naszej karpiowej pasji. Zbliża się godzina 24.00 nagle na jednej z moich wędek słyszę jak zaczyna grać mój sygnalizator. Piękny odjazd. Jedzie aż miło Na kiju czuję że jest ryba, chwila walki i jest. Na macie melduje się karp o wadze 7kg który zasmakował truskawki. Ryba ląduje w worku i czeka na zdjęcia do rana. W następnym dniu przyszło załamanie pogody, przeszła burza a na wodzie nie było widać żadnych oznak żerujących ryb .Trochę nas to zdziwiło bo myśleliśmy ze będzie inaczej. Jednak tak się nie stało. Do końca trzeciego dnia naszej zasiadki niestety nic już nie złowiliśmy.
Podsumowując naszą zasiadkę.
Pogoda na niej była zmienna, deszcz, burza, wiatry ale i tak było super. Czego się nie robi dla takiej pasji. , żadna pogoda jest nie straszna gdy przychodzi ochota na wspólne wędkowanie. To wszystko tworzy niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju klimat. Lary na końcu naszego wędkowania powiedział że zrobimy tu Come Back!