Wiślane, karpiowe łowy Pawła.

Zapraszam Was do kolejnego  wpisu naszego klubowicza Pawła. Ten, kto śledzi nasz profil zna Pawła jako weterana królowej polskich rzek -Wisły. Zapraszam do recenzji i galerii zdjęć.

Koniec tygodnia za pasem i jak zwykle nadszedł czas na kolejny wyjazd nad Wisłę. Wysokie ciśnienie nie rokowało dobrych efektów ale mimo to udało się wyciągnąć 11kg karpia. Był on dość nietypowy, sami zobaczycie na zdjęciu. Tak było wcześniej , tym razem po godzinie pierwszej w nocy następuje długi odjazd, karp 15,5kg.  Zasmakował Skorupiaki,  był nie do opanowania, był  bardzo silny i kombinował by się uwolnić do tego stopnia, że żyłka ślizgała się po brzegu rzeki. Przypon, który był założony to sztywniak łamany z kulką tonącą 20mm i 16mm Skorupiaki.  Tak minęła noc. Nad ranem delikatne branie i cisza, za 5 minut to samo. Pewnie  leszczyk się zawiesił – pomyślałem. Udając się do wędki z zamiarem przerzucenia zestawu, słyszę jak kołowrotek  dosłownie się pali!!! Znowu się zaczęło ale już nie było tak trudno… Pomimo wagi karpia (19,5kg) szedł do brzegu łagodnie . Tym razem 2×20 Punkt G  dał mi kolejną rybę z której byłem bardzo zadowolony , znów byłem blisko „dwudziestki”. Pytaliście, gdzie szukać dobrych miejsc na rzece? Ja do tej pory cały czas sobie zadaje to pytanie, szukam wszelkiego rodzaju dołków, górek itp. Wszystkiego tego, co może zatrzymać naturalnie niesiony pokarm.
Obserwuję rzekę,  patrzę na powierzchnię wody czy nie ma zawirowań na tafli, cofki przy brzegu -wtedy woda jest tam spokojna, Wybierajcie zewnętrzne strony zakrętu, dopływy małych rzek, strumyków, zatoczki, główki. W następnym zimowym artykule opiszę Wam dokładnie, gdzie szukać karpi na rzece.